X

Browar w Sobótce

00:00 23-12-2016 samlis

Zanim zacznę snuć opowieść pełną piwa, mrocznych tajemnic oraz przemocy muszę stwierdzić, że browar w Sobótce jest jednym z najciekawszych miejsc jakie do tej pory udało nam się zobaczyć w trakcie pielgrzymek. Stwierdziliśmy zgodnie, że gdyby nie felerne położenie obiektu (za murem jest knajpa i zaczynają się domy mieszkalne) bez chwili wahania przenieślibyśmy tam Zakonki.

Po krótkim rozeznaniu w możliwościach czasowych zakonników podjęliśmy decyzje o podziale na dwie grupy. W pierwszym rzucie dotarliśmy na miejsce w składzie dwuosobowym, - Entrop i wasz uniżony skryba Havoc. Po założeniu stanowisko obserwacyjnych, zaminowaniu terenu oraz ustawieniu stanowisk ogniowych bez chwili wahania przystąpiliśmy do radosnej eksploracji. Z racji tego, że zwiedzaliśmy ruiny browaru, byłoby nie niewybaczalnym błędem robienie tego o suchym gardle.

Dość szybko okazało się, że mimo podjętych przez nas kroków na jesteśmy na terenie sami. Na ich i nasze szczęście najpierw zapytaliśmy zamiast otworzyć ogień. Okazało się, że poznaliśmy dwóch miejscowych chłopaków dysponujących dość gruntowną wiedzą na temat obiektu. Oprowadzili nas po terenie, w tym pokazali podziemne termosy oraz piwniczne hale. Nie powiem - robiły wrażenie. Chcąc złapać trochę światła stwierdziliśmy, że zawieszamy eksplorację i zaczęliśmy zbierać drewno.

Już po zmroku dotarła druga część zakonnej ekspedycji. Po szybkim rozłożeniu się w miejscu sypialnym (warto odnotować, że spaliśmy w jednej z podziemnych hal którą uznaliśmy za najcieplejszą, choć akurat nad ranem pojawiły się poważne wątpliwości co do słuszności tego wyboru) zrobiliśmy drugą rundkę po podziemiach z nowo przybyłymi. Zobaczyliśmy nawet większą część obiektu niż wcześniej.

Następnie nauczyliśmy się, że palenie ognisk w pomieszczeniach słabo wentylowanych nie jest najlepszym pomysłem na świecie. Za trzecim podejściem uznaliśmy, że ognisko jednak jest najlepsze pod gołym niebem. Radosna libacja, wymiana poglądów na tematy różne, a także recytowanie wierszy i poematów wypełniły nam czas do późnych godzin nocnych.

Poranek okazał się dla większości ekipy dość zimny (choć ja dalej twierdzę że było ciepło). Ze względu na odbywające się wieczorem święto stwierdziliśmy, że nie ma co dłużej siedzieć i po szybkim śniadanku spakowaliśmy graty i wróciliśmy do Festung Breslau.

Wyjątkowo tym razem nie będzie rysu historycznego.

Zapraszam natomiast wszystkich ciekawych Sobótki na stronę prowadzoną przez naszych przewodników:
http://www.zobten.com
Znajdziecie tam wszystko poczynając od historii przez stare fotografie a kończąc na wszelakiego rodzaju relacjach z pobytu różnego rodzaju grup.

Autor: Havor
Uczestnicy: Entrop, Grigorij, Abadon, Havoc, Łosiu
Data wyprawy: 16-04-2010