X

Szynowo

00:00 23-12-2016 samlis

Pomysł był dobry wykonanie gorsze - tak można opisać lipcową pielgrzymkę Zakonu. Założenie było proste, spacer wzdłuż dawno nieczynnej trasy kolejowej linii Świdnica - Jedlina Zdrój. Około 20 km terenem rożnym acz malowniczym.

Jak to zwykle w Polsce bywa od razu coś musiało się zepsuć. Jeżeli ktoś Wam powie, że komunikacja w tym kraju działa - nie wierzcie mu. Pierwszy autobus nie zatrzymał się wogóle, drugi nie zabrał psa. Cóż bywa i tak, zanim dotarliśmy na trasę byliśmy już jakieś 1,5h w tył z czasówką.

Wstępne nieporozumienie nie osłabiło jednak morale oddziału. Już pierwszy wiadukt okazał się mega klimatem. Zasuwanie po deskach widząc jak pod tobą śmigają auta i zdając sobie sprawę, że belki po których idziesz nie są najwytrzymalsze na świecie bezcenne.

Czas mijał, słońce było coraz wyżej a my coraz dalej. Krótka przerwa, piwo i on the road again.

Kolejny wiadukt i kolejny, aż doszliśmy do takiego po którym spacer był straszny. Tylko część grupy nim przeszła, reszta obeszła dołem. Po wiadukcie okazało się, że słońce i brak czapki to nie jest najmądrzejszy pomysł.

W Lubaczewie, czyli po połowie trasy, mając w perspektywie udar i inne niemiłe rzeczy zdecydowaliśmy się wracać do Wrocławia.

Mimo, że pielgrzymka nie była do końca udana i czuje spory niedosyt to cenne informacje takie jak:
- wygody plecak to podstawa
- polska komunikacja ssie
- czapka
oraz parę innych, całkowicie rekompensują braki wypadu.

Autor:havoc
Uczestnicy:havoc, mgr havoczynka, abadon, dziku, JDA
Data wydarzenia:2011-07-09