X

Zasieki

00:00 23-12-2016 samlis

Długi weekend majowy stanowił idealną okazję do wyrwania się na jakąś dłuższą, niż jednodniowa, pielgrzymkę. Wszyscy też wiedzą, że od przybytku głowa nie boli, a w kupie raźniej, dlatego też uradziliśmy z Kazahem, że trzeba zorganizować wspólny wypad. Od słowa do słowa i od telefonu do telefonu udało się sformować zacną ekipę - Zakon, Taksiarze i Armageddon Death Squad. Za cel wyjazdu obraliśmy sobie opuszczony kompleks poniemieckich fabryk amunicyjnych w Zasiekach, miejsce które chciałem zobaczyć od dobrego roku. W związku z problemami natury logistycznej podzieliliśmy się na dwie ekipy - pociągową i samochodową.

Pierwsza na miejsce dotarła grupa pociągowa - w sobotę w okolicach popołudniowych. Krótki marsz wzdłuż torów oraz przedzieranie się przez las i natrafiliśmy na pierwszy budynek kompleksu. Należało to uczcić piwem. Na tym etapie wyjazdu byliśmy dość mocno sparanoizowani ze względu na bliskość granicy niemieckiej, dlatego każdemu przejeżdżającemu samochodowi towarzyszyła akcja "kryj się". Na szczęście przeszło nam jak tylko trafiliśmy na ulokowane na części kompleksu olbrzymie pole paintballowe. Urzekła nas nie tyle jego wielkość i wyposażenie, które jednak robiło wrażenie, ile możliwość przejażdżki czołgiem !

Zasięgnęliśmy od razu języka obraliśmy kierunek na obiekt, który miejscowy określił jako "kotłownię" i która miała być tuż za zakrętem. Faktycznie po krótkim spacerku naszym oczom ukazał się niepozorny parterowy budynek. Jakie było nasze zdziwienie kiedy po wejściu okazało się, że jest to gigantyczna konstrukcja sięgająca trzy poziomy wgłąb ziemi ! Zachwyceni złaziliśmy obiekt wzdłuż i wszerz. Dodam tutaj od razu linka do zajebistej panoramy stworzonej przez Leśnego:

http://grabkowski.com/pliki/panoramy360/Zasieki.html

Jako, że zaczął się robić wieczór zdecydowaliśmy się na przenocowanie na obiekcie. Rozpalenie ogniska, zbudowanie ekranów, wykopanie okopów i rozstawienie sentry gunów - czyli standardowe zakonne procedury obozowe - i rozpoczęliśmy oczekiwanie na ekipę samochodową wiozącą piwo. Mały poziom alkoholu we krwi szybko dał o sobie znać i posnęliśmy.

Reszta ekipy dotarła w późnych godzinach nocnych, ale szybko nadrobiliśmy zaległości. Rozmowy o życiu, śmierci, trebuszach i paleniu heretyków zajęły nam czas do białego rana. Na szczęście zasnąłem gdzieś w trakcie trwania imprezy.

Poranek, zastał część ekipy rześką, a część w charakterze parku sztywnych - cóż wasteland. Nie zastanawiając się długo, ogarneliśmy kuwetę i ruszyliśmy w drogę, uprzednio zbudowawszy schronienie dla Łosi bo zima i wilcy jakieś. Niestety ciężka noc odbiła się również na nas, dlatego też po zwiedzeniu kilkunastu budynków, różnego przeznaczenia i kształtów, zdecydowaliśmy się na krótką drzemkę.

Wypoczęci i zmotywowani do dalszej eksploracji ruszyliśmy w dalszą drogę. Muszę przyznać, że obiekt robi niesamowite wrażenie, a rozmach i ogrom kompleksu budzą szacunek dla niemieckiej myśli technicznej. Wracając do obozu postanowiliśmy, że zajdziemy potem na pole painballowe i napijemy się zimnego piwa oraz dowiemy czy wszystko warte zobaczenia już widzieliśmy.

Nasze zdziwienie było olbrzymie, gdy na miejscu pokazano nam mapę terenu. Ponad 600 hektarów, a my mimo całodziennej wędrówki zobaczyliśmy niecałą 1/3 kompleksu. Dalsza rozmowa i zostaliśmy skierowani do najciekawszej - zaraz po kotłowni - części fabryki, jaką jest sieć pomieszczeń fabryczno-warsztatowych połączonych ze sobą systemem podziemnych przejść i tak sprytnie schowaną, że sami moglibyśmy tam nie trafić.

Wieczorem ekipa samochodowa wróciła do Wrocławia. My zostaliśmy na miejscu na jeszcze jeden nocleg. Nad ranem szybki marsz z powrotem, śniadanie na stacji i powrót pociągowy do domu.

Uważam, że był to jeden z najlepszych zakonnych wypadów. Doborowe towarzystwo i zajebiste miejsce złożyły się na idealny weekend majowy. Sam kompleks na pewno jeszcze kiedyś będzie celem naszego wypadu, gdyż tak rozległego miejsca nie da się zwiedzić za jednym razem.

Autor:havoc
Uczestnicy:Havoc, Łosiu, entrop, Roadjack, Leśny, Kazah, Caleni, Kaftan, Tryker, Krawcu
Data wydarzenia:2011-05-01